Rozdział dla Tyni, która mnie zmotywowała do pisania. ♥
✯✯✯
Leżał na swoim łóżku czytając
grubą, starą książkę, którą wypożyczył z biblioteki dzień wcześniej. Uwielbiał chwile gdy mógł w samotności
przebywać w dormitorium i delektować się lekturą, jednak trochę niepokoił go
fakt że nie widział przyjaciół od kilku godzin. Najgorsze było to że zazwyczaj
gdy znikali po pewnym czasie pojawiali się przynosząc ze sobą kłopoty ( i
niestety zwykle właśnie on musiał ich z tych kłopotów wyciągać). Tym razem
Remus przeczuwał, że jego współlokatorzy wpadli na bardzo zły pomysł. Już
porzucił tą myśl chcąc zacząć kolejny
rozdział „Wybitnych postaci świata magii naszych
czasów” gdy nagle
drzwi przekroczyli widocznie bardzo z siebie zadowoleni huncwoci.
- Luniuuu! Nie zgadniesz na co wpadliśmy! – Lupin usłyszał głos Jamesa
- Nie! Ja chce mu powiedzieć. – krzyknął do Pottera Syriusz i już po chwili
oboje przepychali się w efekcie czego wylądowali na łóżku Petera
- Powie mi ktoś wreszcie o co chodzi?? –
zapytał lekko podenerwowany całą sytuacją Remus.
- Byliśmy w bibliotece… - zaczął niepewnie James
- Żartujesz?!
- Bardzo śmieszne Lunatyku. – Teraz inicjatywę przejął Black – No i
przeczytaliśmy w jednej książce…
- Syriusz!
- Co??
- Ty umiesz czytać?- powiedział z ledwo powstrzymując śmiech Remus.
W pierwszej chwili Black rzucił mu
mordercze spojrzenie, lecz zaraz po tym
wybuchnął śmiechem jako pierwszy z całej
czwórki.
Po śmiechu pojawiła się najgorsza rzecz z tych, które po nim przychodzą –
niezręczna cisza.
- Chcemy
zostać animagami! – wrzasnął Pettigrew, który najwyraźniej nie wytrzymał
napięcia.
- Animagami? –Spytał Lunatyk, który nie
do końca rozumiał dlaczego wpadli na taki pomysł.
- Animag to czarodziej, który ma
możliwość zmieniania się w...
- Wiem co znaczy to słowo James! Tylko nie wiem czemu miało by to służyć – burknął.
- No wiesz… - Najwyraźniej Syriusz
postanowił olśnić Remusa - podczas pełni
jesteś niebezpieczny dla ludzi
- A zwierzęta to już co innego! - dokończył za przyjaciela Potter.
✯✯✯
Niska rudowłosa postać skocznie przemierzała korytarze zamku. Jak w każdy sobotni wieczór Lily postanowiła wybrać się do biblioteki. Nic nie poprawiało jej humoru tak jak książki. Chyba, że spędzanie czasu z Severusem. Nie przeszkadzało jej, że był ślizgonem. Przyjaźnili się od dawna. To od niego dowiedziała się, że jest czarownicą jeszcze przed dostaniem listu z Hogwartu. Z zamyślenia wyrwała ją przyjaciółka oraz ściana, w którą omal nie uderzyła.
- O kim tak myślisz? - Alicja! Na Merlina, nie strasz mnie. – wrzasnęła Evans
- Też się cieszę że cię widzę Lil. – Odparła z ironicznym uśmiechem przyjaciółka. – Więc? O kim myślałaś? Przecież mi możesz powiedzieć prawda.
- Dlaczego z góry stwierdzasz, że myślałam o kimś, a nie o czymś? – Oburzyła się Lily
- Gdybyś myślała o tym okropnym wypracowaniu dla McGonagall, które od dwóch dni leży gotowe w twojej książce do transmutacji pewnie nie próbowałabyś całować się ze ścianą. – Stwierdziła Stevens - Nie myśl, że jestem nietolerancyjna! Co kto lubi. Ale nie wiedziałam, że gustujesz w ścianach. Trzy lata mieszkania w jednym dormitorium zobowiązują. No wiesz, mogłaś mi powiedzieć! Myślałam, że się przyjaźnimy… - Dodała z nienaturalną powagą w głosie.
- Bardzo śmieszne. – Odparła Lily próbując powstrzymać śmiech – A co do wypracowania to mówiłam, że mogę ci pomóc ale nie chciałaś.
- No wiesz wolałabym gdyby pomógł mi ktoś inny…
- Na przykład kto? – zapytała z niedowierzaniem gryfonka.
- Na przykład Potter.
- Potter? Przecież Potter to totalny idiota!
- Ale przystojny idiota.– podsumowała Alicja.
- Potter mnie nie kręci! W tej szkole jest milion chłopaków przystojniejszych od niego.
- Na przykład kto?
- Na przykład Frank. – Powiedziała Lily przedrzeźniając przyjaciółkę
- Frank Longbottom? Chyba żartujesz! Masz jakiś dziwny gust. Ja lecę. Transmutacja sama się nie napisze. Po za tym jest szansa, że huncwoci siedzą teraz w pokoju wspólnym.
- Cześć! – Evans pożegnała przyjaciółkę i ponownie ruszyła w stronę biblioteki.
✯✯✯
- Powiedz, że to żart…
- Remus…
-Powiedz, że to był żart! – Tym razem Lupin wypowiedział te słowa znacznie
głośniej niż poprzednio.- Remus…
- Przecież ten pomysł jest genialny!
- Nie James, to jest najgłupszy pomysł
na jaki kiedykolwiek udało wam się wpaść! - krzyknął Lunatyk.
- W którym miejscu? – Oburzył się Potter.
- W którym miejscu? – Oburzył się Potter.
- W każdym. Ten pomysł jest idiotyczny w każdym calu! - Po tych słowach Remus wybiegł z Dormitorium
zostawiając w nim huncwotów, do których
jeszcze nie dotarło to co się właśnie stało.
Ciekawie się zapowiada ^^ Będę tu zaglądać :)
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie! Teraz mam motywację. :D
UsuńBardzo fajnie się zaczyna :)
OdpowiedzUsuńTylko, że nie wiem na co ja jeszcze liczę skoro ostatni rozdział był miesiąc temu...
Syriusz i James rozwalają system :')
Więcej Blacka! :D
Lubię takie luźne opowiadania, gdzie akcja toczy się w szkole.
Szkoda tylko, że takie kròtkie (wymagania :p)
Będę czekać! <3
- Writer
Dziękuję. Postaram się dodać następny rozdział w najbliższym czasie. Krótki jest z tego samego powodu, z którego następny nie pojawia się tak długo - brak pomysłów oraz problemy z napisaniem czegoś co będzie w miarę znośne. :(
OdpowiedzUsuńAle jak to mówią
trening czyni mistrza :)
O! Fajne opowiadanie! Cieszę się, że tu trafiłam. Teksty Alicji są super :)
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie :)
http://czterej-huncwoci-i-ruda.blogspot.com/