( ♥ )
So...
Here we go!
✯✯✯
Syriusz chciał wybiec za nim gdy poczuł czyjąś dłoń na
ramieniu.
- Daj mu to przemyśleć…- Co przemyśleć? Nie bądź naiwny James! On nie zmieni
zdania.
- On zrozumie! – upierał się Potter
- Skoro tak mówisz. - odparł Syriusz – to znaczy, że jesteś idiotą… - mruknął pod nosem
- Powtórz bo niedosłyszałem. – James przeszył go wzrokiem
- Nic – odparł Black z uśmiechem. – po prostu mówię mojej różdżce jakim to
jesteś idiotą.
- Ja jestem idiotą? To ty gadasz z kawałkiem drewna!
- Nie byle jakim kawałkiem drewna. Toż to włókno smoczego serca 12 i 3/4 cala, jawor – recytował Black pokazując
przyjacielowi różdżkę - całkiem giętka! – po wypowiedzeniu ostatnich słów
Syriusz wygiął jeden koniec różdżki i
puścił w ten sposób, że uderzył on Pottera w twarz
- AUA!
- Coś się stało Jimmy?
- To się stało, że zaraz wsadzę ci tę różdżkę w…
- Ekhm, Ekhm…
- Profesor McGonagall!
- Miło panią widzieć. Nie słyszeliśmy kiedy pani weszła.
- Doprawdy? To ciekawe, bo waszą dwójkę słychać w co najmniej połowie zamku…
- Bardzo przepraszamy! – zaczął tłumaczyć się James, jednak Syriusz nie dał mu
dokończyć - Czemu zawdzięczamy tę przemiłą wizytę? – spytał słodko.
- Nie wydurniaj się Black! Szukam Petera Pettigrew. – James i
Syriusz dopiero teraz zauważyli, że
Peter wyszedł z dormitorium podczas ich kłótni.
- Jest w…
- W? – Nauczycielka byłą wyraźnie zniecierpliwiona.
Syriusz rzucił na Pottera spojrzenie, które było równoznaczne z pytaniem „
Myślisz, że poszedł do kuchni”. James przytaknął. Syriusz wiedział, że znaczy
to „ Tak, na pewno”. Spojrzał się na niego wzrokiem „ Co jej powiemy??”.
- Jest w…
- Ponownie spytała profesor
- Ponownie spytała profesor
- Poszedł do…
- Do biblioteki! – krzyknął James. Syriusz wysłał mu spojrzenie znaczące „ZWARIOWAŁEŚ?!?”.
Jednak on brnął w to dalej.
- Do biblioteki? – zapytała z niedowierzaniem nauczycielka
- Tak poszedł… Ten no…
- Wypożyczyć książkę! – zaimprowizował Black.
- No tak! W życiu bym na to nie wpadła panie Black, że w bibliotece wypożycza
się książki. Dziękuję!
- Nie ma za co pani profesor! Ja zawsze do usług. – Odparł Syriusz po czym
uśmiechnął się ukazując nauczycielce idealnie białe i proste zęby, lecz ta
tylko rzuciła mu mordercze spojrzenie i wyszła z Dormitorium.
✯✯✯
Alicja Stevens kierowała się właśnie w stronę wieży
Gryfindoru, gdy obok niej przemknął rozwścieczony Remus.
- Idioci! Debile! Durne popaprańce!- Kto jest takim idiotą Lupin? – Alicja zatrzymała
Biegnącego korytarzem Lunatyka
- Te trzy debile! – krzyknął po czym wyrwał się dziewczynie
- Dzięki Remus! Dużo mi to mówi… - Krzyknęła Stevens.
- Trzy…? – Szepnęła bardziej do siebie niż do Lupina, który był już po za
zasięgiem jej wzroku
- No tak… Huncwoci!
- Huncwoci? Skoro jesteś w temacie Stevens to może mi powiesz czy widziałaś
Petera Pettigrew? – Do dziewczyny podeszła Minerwa McGonagall.
-Peter? Widziałam go…
- Obok biblioteki! – Za dziewczyny wyłonił się inny Gryfon.
- Dziękuje panie Longbottom. – Rzuciła nauczycielka po czym oddaliła się od
uczniów domu lwa.
- Longbottom! – Krzyknęła zdenerwowana Gryfonka.
- Stevens! – Odkrzyknął rozbawiony sytuacją Gryfon.
- Przecież wiem co widziałam Peter szedł w stronę…
- Stronę piwnicy Hufflepuffu. Tak. Co Gryfon mógłby tam robić? McGonagall nie
jest głupia, domyśliła by się, że wiemy jak dostać się do kuchni.
- Ja się nie domyśliłam.
- Przecież mówię, że McGonagall nie jest głupia.- Powiedział Frank
powstrzymując śmiech. Na twarzy Alicji początkowo pojawiła się złość, następnie
rozbawienie, a na końcu ciekawość.
- Wiecie jak dostać się do kuchni?
- Tak, a ty nie? Mogę ci pokazać.
- Może innym razem. – Odparła bez
entuzjazmu kierując się w stronę wieży.
- Czekaj! Idę z tobą.
- Myślałam, że idziesz do kuchni.
- Bez ciebie nigdzie nie idę. – Powiedział i już po chwili szedł obok Alicji.
- Jak wejdziesz za mną do dormitorium to nie wyrobię! – Powiedziała Stevens
- Spokojnie schody na to nie pozwalają. Choć z tego co wiem Huncwoci już nad
tym pracują więc możesz się mnie spodziewać
w każdej chwili. – Odparł żartem lecz Alicja
tylko posłała mu mordercze
spojrzenie przez co całą drogę do wieży szli w milczeniu ograniczając się
jedynie do krótkiego „cześć” gdy każde poszło już do swojego dormitorium.
✯✯✯
Gdy Nauczycielka opuściła dormitorium James i Syriusz
wybuchnęli śmiechem.
- Stary! – Powiedział Black - Właśnie powiedzieliśmy jej, że Peter jest
bibliotece. – James ponownie zaczął się śmiać lecz po chwili na jego twarzy
pojawiło się przerażenie.
- Ej stary… - zaczął – Właśnie powiedzieliśmy jej, że Peter jest bibliotece! –
Krzyknął.
Oboje właśnie coś sobie uświadomili - Minerwa McGonagall będzie szukać ich
przyjaciela w bibliotece.
- Musimy zabrać go do tej biblioteki – Powiedział Syriusz, który miał już plan
- Tylko jak to zrobimy. Musielibyśmy
wyprzedzić McGonagall. Nie damy rady!
- A założysz się? – Odparł Black wyzywająco podnosząc brwi.
Słysząc to James wiedział co jego przyjaciel ma na myśl. Podszedł do okna i
otworzył je. W tym czasie Black otworzył stojącą w dormitorium wielką szafę na
ubrania i wyjął z niej dwa zmiatacze.
✯✯✯
Zdenerwowany Lupin biegł
przez korytarze zamku dopóki jego oczom nie ukazała się biblioteka. Wszedł do
środka chcąc zaznać spokoju i czytelniczego nałogu. Ponownie zdenerwował się
gdy zobaczył zaczytaną Lily Evans.
- No tak. – pomyślał - Kto inny
może mieć tak nudne życie by spędzać je w bibliotece. Okej Remus ty też
jesteś to z jakiegoś powodu. Weź się w garść. – Powtarzał w myślach – O nie! Zobaczyła mnie. Super. Idź powoli w
jej stronę… Nie patrz się jej w oczy!
One czują twój strach…
- Cześć Remus!
- Kiwnij głową na przywitanie. Tak to
dobry początek… - Pomyślał.
- Coś się stało? – Zapytała Zatroskana Gryfonka.
- Czy coś się stało – myślał – nie nic po prostu przyjaciele chcą narażać dla
mnie życie! Wszystko w jak najlepszym porządku.
- To stało się coś czy nie?
- Wolał bym o tym nie mówić…
- Więc nie mów. – Odpowiedziała – czytaj. – dodała podając mu jedną z grubych,
starych książek, które leżały obok niej.
Remus uśmiechnął się lekko i zabrał się za czytanie opasłej książki, którą
podała mu dziewczyna.
Nie rozmawiali.
Czytali.
Obojgu jednak nie przeszkadzała panująca
cisza. Należeli do grupy ludzi, którzy wiedzą kiedy cisza jest dobra a zarazem
potrzebna i potrafili ciszą rozsądnie zarządzać.
Wtedy jednak żadne z nich jeszcze nie wiedziało, że ten mały książkowy gest ze
strony Rudej będzie początkiem długiej i wspaniałej przyjaźni. Przyjaźni pełnej
książek, zrozumienia i ciszy.
Ciszy która była im tak potrzebna.