poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 2 „Bajka o kuchni, ciszy i zmiataczach"

 Dobra wiem, wiem. Jestem potwornym leniem i dopiero wczoraj udało i się dokończyć ten rozdział. Pisałam go długi, długi czas - po trochu. Wreszcie gdzieś między poprawianiem ocen na koniec roku ( Właśnie jak tam oceny? Koniecznie dajcie znać w komentarzach ☺) , oddawaniem zaległych prac z plastyki ( ale na Jamesa grającego w Quidditcha dostałam tę szóstkę, c'nie! :D ) i najzwyklejszym w świcie obijaniem się skończyłam rozdział. Ten rozdział jest dla Martyny bo jest po prostu genialna!
( ♥ )
So...
Here we go!




Syriusz chciał wybiec za nim gdy poczuł czyjąś dłoń na ramieniu.

- Daj mu to przemyśleć…- Co przemyśleć? Nie bądź naiwny James! On nie zmieni zdania.

- On zrozumie! – upierał się Potter
- Skoro tak mówisz. - odparł Syriusz – to znaczy, że jesteś idiotą…  - mruknął pod nosem 
- Powtórz bo niedosłyszałem. – James przeszył go wzrokiem
- Nic – odparł Black z  uśmiechem.  – po prostu mówię mojej różdżce jakim to jesteś idiotą. 
- Ja jestem idiotą? To ty gadasz z kawałkiem drewna!
- Nie byle jakim kawałkiem drewna. Toż to włókno smoczego serca 12 i 3/4  cala, jawor – recytował Black pokazując przyjacielowi różdżkę - całkiem giętka! – po wypowiedzeniu ostatnich słów Syriusz wygiął jeden koniec różdżki  i puścił w ten sposób, że uderzył on Pottera w twarz
- AUA! 
- Coś się stało Jimmy? 
- To się stało, że zaraz wsadzę ci tę różdżkę w… 
- Ekhm, Ekhm…
- Profesor McGonagall! 
- Miło panią widzieć. Nie słyszeliśmy kiedy pani weszła.
- Doprawdy? To ciekawe, bo waszą dwójkę słychać w co najmniej połowie zamku…
- Bardzo przepraszamy! – zaczął tłumaczyć się James, jednak Syriusz nie dał mu dokończyć - Czemu zawdzięczamy tę przemiłą wizytę? – spytał słodko. 
- Nie wydurniaj się Black! Szukam Petera Pettigrew. – James i Syriusz dopiero  teraz zauważyli, że Peter wyszedł z dormitorium podczas ich kłótni.
- Jest w…
- W? – Nauczycielka byłą wyraźnie zniecierpliwiona. 
Syriusz rzucił na Pottera spojrzenie, które było równoznaczne z pytaniem „ Myślisz, że poszedł do kuchni”. James przytaknął. Syriusz wiedział, że znaczy to „ Tak, na pewno”. Spojrzał się na niego wzrokiem  „ Co jej powiemy??”.
- Jest w…
- Ponownie spytała profesor
- Poszedł do…
- Do biblioteki! – krzyknął James. Syriusz wysłał mu spojrzenie znaczące „ZWARIOWAŁEŚ?!?”. Jednak on brnął w to dalej.
- Do biblioteki? – zapytała z niedowierzaniem nauczycielka
- Tak poszedł… Ten no…
- Wypożyczyć książkę! – zaimprowizował Black.
- No tak! W życiu bym na to nie wpadła panie Black, że w bibliotece wypożycza się książki. Dziękuję!
- Nie ma za co pani profesor! Ja zawsze do usług. – Odparł Syriusz po czym uśmiechnął się ukazując nauczycielce idealnie białe i proste zęby, lecz ta tylko rzuciła mu mordercze spojrzenie i wyszła z Dormitorium.

✯✯✯
Alicja Stevens kierowała się właśnie w stronę wieży Gryfindoru, gdy obok niej przemknął rozwścieczony Remus.
- Idioci! Debile! Durne popaprańce!- Kto jest takim idiotą Lupin? – Alicja zatrzymała Biegnącego korytarzem Lunatyka

- Te trzy debile! – krzyknął po czym wyrwał się dziewczynie

- Dzięki Remus! Dużo mi to mówi… - Krzyknęła Stevens.
- Trzy…? – Szepnęła bardziej do siebie niż do Lupina, który był już po za zasięgiem jej wzroku
- No tak… Huncwoci! 
- Huncwoci? Skoro jesteś w temacie Stevens to może mi powiesz czy widziałaś Petera Pettigrew? – Do dziewczyny podeszła Minerwa McGonagall.
-Peter? Widziałam go…
- Obok biblioteki! – Za dziewczyny wyłonił się inny Gryfon.
- Dziękuje panie Longbottom. – Rzuciła nauczycielka po czym oddaliła się od uczniów domu lwa.
- Longbottom! – Krzyknęła zdenerwowana Gryfonka.
- Stevens! – Odkrzyknął rozbawiony sytuacją Gryfon.
- Przecież wiem co widziałam Peter szedł w stronę…
- Stronę piwnicy Hufflepuffu. Tak. Co Gryfon mógłby tam robić? McGonagall nie jest głupia, domyśliła by się, że wiemy jak dostać się do kuchni. 
- Ja się nie domyśliłam.
- Przecież mówię, że McGonagall nie jest głupia.- Powiedział Frank powstrzymując śmiech. Na twarzy Alicji początkowo pojawiła się złość, następnie rozbawienie, a na końcu ciekawość.
- Wiecie jak dostać się do kuchni?
- Tak, a ty nie? Mogę ci pokazać.
- Może innym razem.  – Odparła bez entuzjazmu kierując się w stronę wieży.
- Czekaj! Idę z tobą.
- Myślałam, że idziesz do kuchni. 
- Bez ciebie nigdzie nie idę. – Powiedział i już po chwili szedł obok Alicji.
- Jak wejdziesz za mną do dormitorium to nie wyrobię! – Powiedziała Stevens
- Spokojnie schody na to nie pozwalają. Choć z tego co wiem Huncwoci już nad tym pracują więc   możesz się mnie spodziewać w każdej chwili. – Odparł żartem lecz Alicja  tylko posłała mu  mordercze spojrzenie przez co całą drogę do wieży szli w milczeniu ograniczając się jedynie do krótkiego „cześć”  gdy każde poszło już do swojego dormitorium.

✯✯✯

Gdy Nauczycielka opuściła dormitorium James i Syriusz wybuchnęli śmiechem. 

- Stary! – Powiedział Black -  Właśnie powiedzieliśmy jej, że Peter jest bibliotece. – James ponownie zaczął się śmiać lecz po chwili na jego twarzy pojawiło się przerażenie.

- Ej stary… - zaczął – Właśnie powiedzieliśmy jej, że Peter jest bibliotece! – Krzyknął.
Oboje właśnie coś sobie uświadomili - Minerwa McGonagall będzie szukać ich przyjaciela w bibliotece.
- Musimy zabrać go do tej biblioteki – Powiedział Syriusz, który miał już plan
-  Tylko jak to zrobimy. Musielibyśmy wyprzedzić McGonagall. Nie damy rady!
- A założysz się? – Odparł Black wyzywająco podnosząc brwi.
Słysząc to James wiedział co jego przyjaciel ma na myśl. Podszedł do okna i otworzył je. W tym czasie Black otworzył stojącą w dormitorium wielką szafę na ubrania i wyjął z niej dwa zmiatacze




Zdenerwowany Lupin biegł przez korytarze zamku dopóki jego oczom nie ukazała się biblioteka. Wszedł do środka chcąc zaznać spokoju i czytelniczego nałogu. Ponownie zdenerwował się gdy zobaczył zaczytaną Lily Evans. 
- No tak. – pomyślał - Kto inny  może mieć tak nudne życie by spędzać je w bibliotece. Okej Remus ty też jesteś to z jakiegoś powodu. Weź się w garść. – Powtarzał w myślach – O nie! Zobaczyła mnie. Super. Idź powoli w jej stronę…  Nie patrz się jej w oczy! One czują twój strach… 
- Cześć Remus!
- Kiwnij głową na przywitanie. Tak to dobry początek… - Pomyślał.
- Coś się stało? – Zapytała Zatroskana Gryfonka.
- Czy coś się stało – myślał – nie nic po prostu przyjaciele chcą narażać dla mnie życie! Wszystko w jak najlepszym porządku. 
- To stało się coś czy nie?
- Wolał bym o tym nie mówić…
- Więc nie mów. – Odpowiedziała – czytaj. – dodała podając mu jedną z grubych, starych książek, które leżały obok niej. 
Remus uśmiechnął się lekko i zabrał się za czytanie opasłej książki, którą podała mu dziewczyna. 
Nie rozmawiali.
 Czytali.
 Obojgu jednak nie przeszkadzała panująca cisza. Należeli do grupy ludzi, którzy wiedzą kiedy cisza jest dobra a zarazem potrzebna i potrafili ciszą rozsądnie zarządzać.
Wtedy jednak żadne z nich jeszcze nie wiedziało, że ten mały książkowy gest ze strony Rudej będzie początkiem długiej i wspaniałej przyjaźni. Przyjaźni pełnej książek, zrozumienia i ciszy.
Ciszy która była im tak potrzebna.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział 1 „O trzech takich co wpadli na bardzo zły pomysł"




Rozdział dla Tyni, która mnie zmotywowała do pisania.  ♥

✯✯✯


Leżał na swoim łóżku czytając grubą, starą książkę, którą wypożyczył z biblioteki dzień wcześniej.  Uwielbiał chwile gdy mógł w samotności przebywać w dormitorium i delektować się lekturą, jednak trochę niepokoił go fakt że nie widział przyjaciół od kilku godzin. Najgorsze było to że zazwyczaj gdy znikali po pewnym czasie pojawiali się przynosząc ze sobą kłopoty ( i niestety zwykle właśnie on musiał ich z tych kłopotów wyciągać). Tym razem Remus przeczuwał, że jego współlokatorzy wpadli na bardzo zły pomysł. Już porzucił  tą myśl chcąc zacząć kolejny rozdział  „Wybitnych postaci świata magii naszych czasów”  gdy nagle drzwi przekroczyli widocznie bardzo z siebie zadowoleni huncwoci. 

- Luniuuu! Nie zgadniesz na co wpadliśmy! – Lupin usłyszał głos Jamesa

- Nie! Ja chce mu powiedzieć. – krzyknął do Pottera Syriusz i już po chwili oboje przepychali się w efekcie czego wylądowali na łóżku Petera

- Powie mi ktoś wreszcie o co  chodzi?? – zapytał lekko podenerwowany całą sytuacją Remus. 

- Byliśmy w bibliotece… - zaczął niepewnie James

- Żartujesz?! 
- Bardzo śmieszne Lunatyku. – Teraz inicjatywę przejął Black – No i przeczytaliśmy w jednej książce…
- Syriusz! 
- Co??
- Ty umiesz czytać?- powiedział z ledwo powstrzymując śmiech Remus.
 W pierwszej chwili Black rzucił mu mordercze spojrzenie,  lecz zaraz po tym wybuchnął  śmiechem jako pierwszy z całej czwórki. 
Po śmiechu pojawiła się najgorsza rzecz z tych, które po nim przychodzą – niezręczna cisza.

- Chcemy zostać animagami! – wrzasnął Pettigrew, który najwyraźniej nie wytrzymał napięcia.
- Animagami? –Spytał  Lunatyk, który nie do końca rozumiał dlaczego wpadli na taki pomysł.

- Animag to czarodziej, który ma możliwość zmieniania się w... 

- Wiem co znaczy to słowo James! Tylko nie wiem czemu miało by to służyć – burknął. 

-  No wiesz… - Najwyraźniej Syriusz postanowił olśnić Remusa  - podczas pełni jesteś niebezpieczny dla ludzi

- A zwierzęta to już co innego! - dokończył za przyjaciela Potter.


✯✯✯


Niska rudowłosa postać skocznie przemierzała korytarze zamku. Jak w każdy sobotni wieczór Lily postanowiła wybrać się do biblioteki.  Nic nie poprawiało jej humoru tak jak książki. Chyba, że spędzanie czasu z Severusem.  Nie przeszkadzało jej, że był ślizgonem. Przyjaźnili się od dawna. To od niego dowiedziała się,  że jest czarownicą jeszcze przed dostaniem listu z Hogwartu.  Z zamyślenia wyrwała ją przyjaciółka oraz ściana, w którą omal nie uderzyła. 
- O kim tak myślisz? 
- Alicja! Na Merlina, nie strasz mnie. – wrzasnęła Evans 

- Też się cieszę że cię widzę Lil. – Odparła z ironicznym uśmiechem przyjaciółka. – Więc?  O kim myślałaś?  Przecież mi możesz powiedzieć prawda. 

- Dlaczego z góry stwierdzasz, że myślałam o kimś, a nie o czymś? – Oburzyła się  Lily

 - Gdybyś myślała o tym okropnym wypracowaniu dla McGonagall, które od dwóch dni leży gotowe w twojej książce do transmutacji pewnie nie próbowałabyś całować się ze ścianą. – Stwierdziła Stevens - Nie myśl, że jestem nietolerancyjna! Co kto lubi.  Ale nie wiedziałam, że gustujesz w ścianach. Trzy lata mieszkania w jednym dormitorium zobowiązują. No wiesz, mogłaś mi powiedzieć! Myślałam, że się przyjaźnimy…  - Dodała z nienaturalną powagą w głosie. 

- Bardzo śmieszne. – Odparła Lily próbując powstrzymać śmiech – A co do wypracowania to mówiłam, że mogę ci pomóc ale nie chciałaś. 
- No wiesz wolałabym gdyby pomógł mi ktoś inny…
- Na przykład kto? – zapytała z niedowierzaniem gryfonka.
- Na przykład Potter.  
- Potter? Przecież Potter to totalny idiota!
- Ale przystojny idiota.– podsumowała Alicja.
- Potter mnie nie kręci! W tej szkole jest milion chłopaków przystojniejszych od niego.
- Na przykład kto? 
- Na przykład Frank. – Powiedziała Lily przedrzeźniając przyjaciółkę
- Frank Longbottom? Chyba żartujesz! Masz jakiś dziwny gust. Ja lecę. Transmutacja sama się nie napisze. Po za tym jest szansa, że huncwoci siedzą teraz w pokoju wspólnym. 
- Cześć! – Evans pożegnała przyjaciółkę i ponownie ruszyła w stronę biblioteki.



- Powiedz, że to żart…
- Remus…
-Powiedz, że to był żart! – Tym razem Lupin wypowiedział te słowa znacznie głośniej niż poprzednio.

- Przecież ten pomysł jest genialny!

Nie James, to jest najgłupszy pomysł na jaki kiedykolwiek udało wam się wpaść!  - krzyknął Lunatyk.
- W którym miejscu? – Oburzył się Potter.
- W każdym. Ten pomysł jest idiotyczny w każdym calu!  - Po tych słowach Remus wybiegł z Dormitorium zostawiając w nim huncwotów,  do których jeszcze nie dotarło to co się właśnie stało. 

niedziela, 19 kwietnia 2015

Prolog

Leżał na swoim łóżku czytając grubą, starą książkę, którą wypożyczył z biblioteki dzień wcześniej.  Uwielbiał chwile gdy mógł w samotności przebywać w dormitorium i delektować się lekturą, jednak trochę niepokoił go fakt że nie widział przyjaciół od kilku godzin. Najgorsze było to że zazwyczaj gdy znikali po pewnym czasie pojawiali się przynosząc ze sobą kłopoty ( i niestety zwykle właśnie on musiał ich z tych kłopotów wyciągać). Tym razem Remus przeczuwał, że jego współlokatorzy wpadli na bardzo zły pomysł. Już porzucił  tą myśl chcąc zacząć kolejny rozdział  Wybitnych postaci świata magii naszych czasów”  gdy nagle drzwi przekroczyli widocznie bardzo z siebie zadowoleni huncwoci.